A dzisiaj będzie całkiem z innej beczki, bo wydarzyło się coś, co mnie totalnie powaliło na łopatki i spowodowało długotrwałe bóle brzucha na skutek zbyt dużej dawki śmiechu.
Otóż rzecz się wydarzyła w domu odległym od mojego miejsca zamieszkania o dwa dobre rzuty beretem, mianowicie u sąsiada M. Tatuś włączył TV, a że głodny sensacji-akcji-atrakcji, to oczywiście coś o gliniarzach. Konkretnie W11.